Forum www.poliamoria.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Ja, mój mąż i nasz chłopak - jak być szczęśliwym we troje?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.poliamoria.fora.pl Strona Główna -> Związki i relacje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katarzynka



Dołączył: 28 Gru 2017
Posty: 16
Przeczytał: 12 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:22, 28 Gru 2017    Temat postu: Ja, mój mąż i nasz chłopak - jak być szczęśliwym we troje?

Nie mam pojęcia od czego zacząć, wiem tylko, że jestem zagubiona i potrzebuję porady kogoś doświadczonego. Chyba bez odpowiedniego przygotowania wraz z mężem weszliśmy w wielokąt i bardzo chciałabym znaleźć sposób na szczęśliwe zakończenie.

Przepraszam, post będzie bardzo długi, ale liczę na Waszą cierpliwość.

Z mężem jesteśmy razem od lat, ale pobraliśmy się niedawno. Zawsze byliśmy sobie wierni, jednak oboje wiele rozmawialiśmy na temat mitów, w które nie wierzymy – że jeżeli kogoś pokocham, to magiczna wajcha w mej głowie wyłącza zainteresowanie innymi osobami. Zgodnie twierdziliśmy, że my tacy nie jesteśmy, ale też do niedawna nie było okazji sprawdzić tego w praktyce.

Od dłuższego czasu zdawało nam się, że najlepszy przyjaciel męża robi do nas dziwne podchody, niejako badając grunt. Jakieś niby niezobowiązujące rozmowy o trójkątach – co wy o tym sądzicie itp. Na początku byliśmy sceptyczni, ale z każdą kolejnym spotkaniem/imprezą granica pomału się przesuwała.

W końcu po urodzinach męża musieliśmy zanocować we troję w sypialni i stało się. Było to ponad pół roku temu. Bez owijania w bawełnę – wszystko wyszło bardzo naturalnie. We troje byliśmy tym tak zachwyceni, że od tego czasu zaczęliśmy sypiać ze sobą regularnie. Do tego nasza przyjaźń bardzo się umocniła – wspólne wyjazdy, imprezy, spacery, rozmowy po świt. Zupełnie inny poziom zaufania, wzajemnej troski. W górach we troje na szlaku trzymaliśmy się za ręce, tuliliśmy do siebie i powtarzaliśmy jakie to szczęście, że mamy siebie. Żartobliwie nazywaliśmy go naszym chłopakiem.

Odkąd zaczęliśmy razem sypiać, on niemalże zamieszkał z nami (jest z innego miasta, ale częściej bywał u nas niż u siebie). Do tego mój mąż zaczął nas zachęcać, byśmy kochali się także we dwoje, jeżeli przyjdzie nam na to ochota. Początkowo niespecjalnie mi się podobało, ot zaspokojenie fizycznych potrzeb. Z czasem jednak zaczęliśmy się bliżej poznawać, otwierać przed sobą. Czułam, że więź emocjonalna między nami się umacnia. Chcieliśmy porozmawiać o tym z mężem – czy wiesz, że nie umiemy oddzielać seksu od uczuć? Że jesteśmy dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi? Mąż mówił, że to rozumie, ale nie chce o tym rozmawiać. Że to nasza sprawa.

Początkowo broniłam się przed tym uczuciem, nie chciałam go kochać w pojedynkę. Chciałam byśmy stworzyli szczęśliwą relację we troje. Do tego słowa naszego przyjaciela – że dziękuje, że go przygarnęliśmy. Że jest z nami najszczęśliwszy na świecie. Nigdy nikogo nie kochał i nie czuł się kochany, aż do teraz. Że jesteśmy dla niego najważniejsi na świecie. Zaczęłam wierzyć, że naprawdę będziemy szczęśliwi we troje. Przestałam blokować swoje emocje, otworzyłam się na nie i, o rany, naprawdę pokochałam go.

I o dziwo, gdy uświadomiliśmy sobie, że się kochamy, nagle wszystkie nasze obawy zniknęły. Przekonałam się, że poliamoria to nie tylko teoria – moja miłość do męża nie osłabła ani trochę. Nasz związek nie ucierpiał, przeciwnie, zdawało mi się, że jest jeszcze silniejszy. On za to zauważył, że nie jest męża rywalem. Wcześniej się stresował, że coś pomiędzy nami popsuje, ale uświadomił sobie, że kocham ich obu i nie muszę i nie chcę przez to rezygnować z żadnego z nich.

Stwierdziliśmy, że mąż nie może dłużej unikać rozmów z nami na ten temat. Siedliśmy z nim, powiedzieliśmy że go oboje kochamy, siebie nawzajem też i chcemy, by nam powiedział, czy widzi jakąś przyszłość dla nas trojga. Wtedy mąż powiedział, że nie – że w tej układance jest za mało elementów. Że nie potrafi pokochać faceta i potrzebuje kochanki. Wyznał, że od początku chodziło mu wyłącznie o otwarcie się na seks z innymi osobami, a miłość powinna być zarezerwowana tylko dla naszej dwójki.

Przeryczałam kilka nocy z rzędu, idiotka. Że też pozwoliłam sobie uwierzyć w dawne marzenia o związku we troje. I jak to teraz? Przestać kochać, na zawołanie? Ależ byłam zła na siebie.

Ostatecznie jednak nasze małżeństwo jest priorytetem. Wiemy i zawsze to wiedzieliśmy, że chcemy być razem już zawsze i jesteśmy ze sobą najszczęśliwsi. Mąż stwierdził, że tak naprawdę nie potrzebuje innych kobiet, tylko widząc jak szczęśliwi jesteśmy, poczuł presję, by też mieć podobnie. By układ uczynić bardziej symetrycznym. Powiedział, że też go kocha - jak przyjaciela. Chciałby jednak, abym i ja kochała go wyłącznie po przyjacielsku, a nie romantycznie. Wspólnie postanowiliśmy już zawsze jako priorytet stawiać potrzeby nas dwojga.

Uff… dobrnęłam do końca relacji. Na tym zakończyły się nasze rozmowy. On przyjeżdża do nas na sylwestra i musimy jakoś mu przekazać to, do czego wspólnie doszliśmy.

I teraz moje pytanie, jak we wstępie, czy mamy jeszcze szansę na szczęśliwe zakończenie? Czy jest jakaś szansa, by z naszej trójki zbudować coś satysfakcjonującego wszystkich? Czy jeśli znajdzie kobietę otwartą na nas i stworzymy symetryczny układ, mogłoby to jeszcze uratować naszą relację? Czy może jednak wszystko stracone i pozostaje nam próba powrotu do stanu sprzed paru miesięcy, tylko przyjaciele?

Dziękuję wszystkim, którzy przebrnęli przez ten elaborat i czekam na Wasze opinie.


Ostatnio zmieniony przez Katarzynka dnia Wto 13:35, 03 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eWua



Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 194
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: Opole
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:27, 11 Sty 2018    Temat postu:

Uch, cześć Katarzynko.
Mega skomplikowana sprawa. Stylu "a miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle".
Widzę sporą niekonsekwencję w postawie Twojego męża. Najpierw chciał związku we troje, potem Cię zachęcał, abyś korzystała też z chwil sam na sam z Kacprem, organizował czas tak, abyście spotykali i działali we trójkę, a później się z tego wycofał. Wycofał, kiedy było za późno.
Kobiety z natury są bardziej emocjonalne (uogólniam, wiem). U nas satysfakcja seksualna najczęściej idzie w parze z relacją emocjonalną. U mężczyzn (znowu uogólniam) połączenie seksu z emocjami nie jest konieczne.
Fakt jest, że Ty miałaś "podwójne korzyści" z racji dwóch partnerów, gdzie obu kochałaś (kochasz) psychicznie i fizycznie. Ale gdzieś się sypnęła komunikacja. Twój mąż nie zakomunikował problemu, wtedy, kiedy się pojawił.
Może rozwiązaniem będzie, gdy Twój mąż będzie miał stałą kochankę/dziewczynę (niekoniecznie tą młódkę)? Albo, jakby Kacper znalazł sobie dziewczynę otwartą i chętną na tego typu relacje? Tylko ta druga opcja jest bardziej utopijna. Dziewczyna musiałaby być chętna, musiałaby być atrakcyjna dla Twojego męża, a Twój mąż dla niej. Strasznie dużo warunków.
Kiedyś byłam w sytuacji, że mając partnera, miałam jeszcze dziewczynę, która również była w związku z mężczyzną. Bardzo chciała, aby chłopcy z kumplostwa (nawet nie z przyjaźni) przeszli na relacje intymne ze sobą. No cóż... nie da się tak o na życzenie. To tak nie działa Sad

Nie mam złotej rady. Rozmawiać, określać swoje potrzeby, słuchać i szanować się na wzajem.

Katarzynko, jak poszło Wasze sylwestrowe spotkanie? Coś się zmieniło?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzynka



Dołączył: 28 Gru 2017
Posty: 16
Przeczytał: 12 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:07, 11 Sty 2018    Temat postu:

eWua, dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i odpowiedź.

Masz rację, zabrakło komunikacji. Rozmawiać i określać swoje potrzeby, to na pewno dobra rada. Niestety mąż jest dość skrytym osobnikiem i ma duży problem z nazywaniem swoich uczuć. Na całe szczęście ta porządna sprzeczka wyszła nam na dobre, bo wreszcie zaczął analizować własne emocje i odważył się więcej o nich mówić.

Sylwestra spędziliśmy we troje i alkohol trochę nam wszystkim rozwiązał języki. Mąż przyznał, że był zazdrosny, lecz bardziej nawet niż o mnie, to o swojego kumpla. Czuł, że „kradnę” mu jedynego, najlepszego w życiu przyjaciela, bo on zaczął częściej rozmawiać ce mną i mówić mi rzeczy jakich nie mówił nigdy mężowi. Mąż stwierdził, że nie każe nam przestać się kochać (cytat wieczora: „ja też cię kocham, ale nigdy ci tego nie powiem”), ale nie chciałby się czuć odstawiony np. gdy wraca z pracy, a my klikamy ze sobą w necie, albo połowę czasu gadam na jego temat, co robiliśmy, o czym rozmawialiśmy itp.

Cholera, nie zauważałam tego wcześniej, ale faktycznie tak było. W tej całej euforii rzeczywiście za dużo czasu i uwagi poświęcałam nowej relacji.

Stanęło na tym, że z przyjacielem ograniczymy nasz kontakt we dwoje. Na razie on chce się odciąć na parę tygodni, by sobie wszystko poukładać. Rozważa przeprowadzkę do naszego miasta, by nie musieć u nas „mieszkać” i przez to spędzać tylu godzin ze mną sam na sam. O północy mnóstwo wzajemnych obietnic, zapewnień że nasza przyjaźń jest najważniejsza i nie pozwolimy, by cokolwiek ją zniszczyło. Wypiliśmy za to, by znaleźć tę czwartą do brydża, dziewczynę która zechce do nas dołączyć. Nie mam nic przeciw temu, by jakaś sympatyczna Pani spotykała się z moim mężem, o ile czasem zechce ze mną wyjść na kawę lub zakupy 😉A może uda się jakimś cudem stworzyć ten utopijny czworokąt?

W każdym razie wieczór zakończyliśmy pogodzeni 😊 Po Sylwku pozostał u nas jeszcze przez tydzień, ale więcej poważnych rozmów o nas nie było. Po jego wyjeździe mąż stwierdził, że cieszy się, że wreszcie z nami porozmawiał i że już widzi jak wszystko pomału odzyskuje dawną równowagę (faktycznie zaczęłam się pilnować z tym, by nie czuł się zaniedbywany).

Wydaje się, że na chwilę obecną kryzys zażegnany. Teraz tylko tak jak napisałaś: rozmawiać, słuchać i szanować się.

A jeśli jakaś miła i otwarta Pani z okolic kuj.-pomorskiego (choć niekoniecznie, świat jest teraz mały) szuka ekipy, z którą może porozmawiać, pośmiać się, potańczyć, pograć w planszówki i kto wie co jeszcze… zapraszam na priv!


Ostatnio zmieniony przez Katarzynka dnia Wto 13:40, 03 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eWua



Dołączył: 06 Sty 2010
Posty: 194
Przeczytał: 4 tematy

Skąd: Opole
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:55, 11 Sty 2018    Temat postu:

Cieszę się, Katarzynko, że wszystko się w miarę poukładało i trzymam kciuki, aby było tylko lepiej Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.poliamoria.fora.pl Strona Główna -> Związki i relacje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin