Autor Wiadomość
Dawidkgd
PostWysłany: Pon 10:51, 12 Sty 2015    Temat postu:

Super dzięki wilkie Bruno za zalozenie tematu, ciekaw jestem jak sie dyskusja rozwinie Smile

Od. Dlaczego tak było pytaniem retorycznym z odpowiedzią dlaczego wszczęła raz wszystkich witam Smile
Bruno
PostWysłany: Pon 10:20, 12 Sty 2015    Temat postu:

Pytasz Dawidzie - "dlaczego tak?" - dlatego, że to forum poświęcone jest poliamorii i jako moderator zobowiązany jestem do pilnowania tego, by wypowiedzi dotyczyły tego tematu - tematu poliamorii. Moja wymiana zdań z Pawłem służyła właśnie temu celowi. Wyjaśniliśmy to - sprawę uznaję za zamkniętą. Zgodnie z Waszymi sugestiami założyłem temat (poniżej link) "Swing i poliamoria"
http://www.poliamoria.fora.pl/poliamoria-co-i-jak,7/swing-i-poliamoria,158.html#2692
Dawidkgd
PostWysłany: Nie 15:32, 11 Sty 2015    Temat postu:

To pozostaje nam poczemać na to Bruno czy Bruno też jest za, aby nie tworzyć pustych tematów. Smile

PS: To musisz nieźle trenować aby mieć sprawne te wszystkie kończyny Twisted Evil
Umbriel
PostWysłany: Nie 10:05, 11 Sty 2015    Temat postu:

Podpisuję się pod wnioskiem wszelkimi kończynami Very Happy
Dawidkgd
PostWysłany: Sob 19:37, 10 Sty 2015    Temat postu:

Ufff Ja tam Witam Pawła i Diane no i teraz Bruno po raz kolejny Smile

Dlaczego tak? Temat jest o przywitaniach więc już się powitaliśmy każdy z nas utworzył sobie obraz drugiej osoby w głowie i moim zdaniem czas zakończyć.

Jednocześnie czuję nieodzowną ochotę kontynuacji tej dyskusji więc załóżmy nowy temat (np. „Swing – Poliamoria – MILOŚĆ waszetopinie) w bardziej odpowiednim miejscu, co wy na to Smile
Umbriel
PostWysłany: Czw 8:42, 08 Sty 2015    Temat postu:

Bene.
Nie żywię urazy.
Chociaż przyznam, że obce jest mi Twoje przywiązanie do deklaracji. W mojej opinii jeśli opisuję "Żółty owoc o charakterystycznym kształcie bumerangu" to nie muszę już pisać "banan" Razz
Dlaczego nie używam terminu "miłość, kochać"? By nie wprowadzać chaosu informacyjnego, bowiem, jak sam Brunonie przyznałeś, te słowa dla każdego znaczą coś przynajmniej trochę odmiennego.
Bruno
PostWysłany: Czw 3:25, 08 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję Pawle za odpowiedź – myślę, że mamy teraz duże pole do rozmów dyskusji i mimo zarysowującej się różnicy zdań, zapraszam do pisania na forum – to jest sedno.

Dlaczego?

M.in. z uwagi na ten fragment Twojej wypowiedzi - „zarówno ja nie mam nic przeciwko temu, by Diana obdarzyła kogoś miłością, ani Diana (o ile mi wiadomo, a rozmawiamy NAPRAWDĘ często) nie ma nic przeciwko temu, bym ja bliżej związał się z kimś”. By nie brnąć w coś co jak zauważyłeś może być sporem o słowa i ich znaczenie (różnie rozumiane). Deklarujesz w imieniu swoim i Diany, że otwarci jesteście na miłość i była też ona waszym udziałem (z Markiem i Martą). To w zupełności wystarczy, to ważne słowa – i tak naprawdę załatwiają sprawę. Szczerze życzę Ci zatem Pawle, byś spotkał w swoim życiu wiele osób, które pokochasz (obdarzysz miłością) i tego samego życzę Dianie!

Ponieważ sytuacja była dość nieprzyjemna, kilka słów wyjaśnienia.

Wasze upodobania erotyczne – np. swing, nie mają dla mnie znaczenia (to są Wasze suwerenne wybory, potrzeby, radości). Dlaczego dociekałem?
Seks, relacje na nim oparte, to część ludzkich rozczarowań, z jakimi spotkałem się w ciągu ostatnich kilku lat. Z uwagi na to czym się zajmuję (miałem okazję poznać wiele osób poli i ich historii). Irytowało mnie to, że osoby, które szukały miłości, zamiast niej otrzymywały jedynie seks. Część ludzi do poliamorii przyciąga niemonogamiczność w sferze seksu, te zderzenia różnych oczekiwań są dla ludzi szczególnie bolesne – kaleczą. Odbijają się „czkawką” - braku zaufania do ludzi. Nie sądzę(!), by było to Waszym udziałem (i nie chcę by było to tak odebrane!), część osób oszukuje - „cel (seks) dla nich uświęca środki (oszukują, obiecują, zwodzą)” - stąd i moja czujność w tej kwestii i idąca za tym stanowczość wypowiedzi. To jak (teraz!) opisałeś Waszą realizację swingu, sytuuje Cię/Was (moim zdaniem) w poliamorii, swing nie ma tu nic do rzeczy. Przy takim podejściu w zasadzie wyłamujecie się z niego (ze swingu).

Myślę, że warto na samym początku mówić jak rozumie się poliamorię, jak rozumie miłość, seks – unika się wtedy wielu niepotrzebnych rozczarowań.

Reasumując – można mieć udane relacje poliamoryczne i chodzić do klubu swingerskiego (samemu, samej, czy grupą... – jak kto lubi), sprawa rozbija się o to - „za wiedzą i zgodą” - tak jest i w przypadku poliamorii i swingu. Oba te rodzaje konsensualnej niemonogamii są w swoich założeniach etyczne.

Istotnie inaczej rozumiemy miłość i mamy różne podejście do seksu. Miłość jest bardzo złożonym zjawiskiem (co sam zauważasz) i bardzo zindywidualizowanym. Z całym szacunkiem, ale nie jest emocją (a m.in. złożonym stanem emocjonalnym, analogicznie do zazdrości, która również emocją nie jest), a uczuciem jedynie w potocznym języku. Wybacz Pawle, ale wyjaśnienie Ci dokładne jak rozumiem miłość, wymagałoby napisania bardzo grubej książki. Zajmuje się nią solidnie od 2000 roku – własne jej studium. Dlatego zrobię to w ogromnym skrócie (i teraz nie wiem, czy jako jej badacz, czy jej uczestnik?). Jako uczestnik: nie doświadczam miłości jako mistycznego bytu (w potocznym rozumieniu mistycyzmu) – opisuję się jako agnostyk/ateista (kwestia definicji), nie mniej bliska jest mi duchowość ateistyczna. Miłość ma mnóstwo typologii (w nauce), a w nich całkiem sporo definicji, są też jej opisy m.in. w literaturze pięknej, poezji, szeroko rozumianej sztuce, można wyrażać ją gestem, słowem, milczeniem, działaniem, listem... Dla mnie (lecz tego obrazu nikomu nie narzucam, choć mówię, piszę o nim) jako jej uczestnika miłość jest syntezą cnót moralnych, choć sama cnota nie jest z tego pkt-u widzenia, jest filozofią życia jeśli rozpatrywać ją z pkt-u widzenia miłości agapicznej (caritas, bezinteresownego współczucia), jest też opisem moich relacji (philia – miłość przyjacielska, siostrzana, braterska...), miłość obecna jest też jako ta synowska, ale i ojcowska, pojawia się w formie „erosa” (jestem dość kochliwy), jej formy przeplatają się, powstają nowe... . Seks wiąże się natomiast dla mnie ze specyficzną intymnością, mimo tego, że możliwy jest bez miłości. Jednak ten w mojej subiektywnej ocenie będący ekspresją (jedną z wielu) miłości, w porównaniu z tym, który z miłością nie ma nic wspólnego – dostarcza mi z całą pewnością doznań zupełnie innych jakościowo. Tak jak pisałem to mój subiektywny jego odbiór i moje związane z nim doświadczenia, odczucia. Ludzie są bardzo różni i ich przeżycia związane z tą sferą mogą i często są bardzo różne. Jednak tak ja pisałem nie mam nic przeciwko etycznemu (!) seksowi czy to w przypadku swingu, czy BDSM – jedni mają tak, inni inaczej. Cenię różnorodność i uważam ją za ważną cechę społeczeństw – dzięki temu „świat jest barwny, kolorowy”.

Co do przeprosin.

W dalszym ciągu nie wiem, w którym fragmencie swojej wypowiedzi staram się narzucić Ci swoją definicję miłości – nie znalazłem takiego fragmentu, zatem myślę, że to subiektywny odbiór.

„ zaprzeczałeś moim wprost wyrażonym opisom naszych relacji, bo nie przystawały do Twojej definicji” - tu zapytam, której? Nie zaprzeczałem Twoim opisom relacji, tylko wyraziłem zdanie, że na podstawie tego co napisałeś nie są to opisy relacji poliamorycznych, m.in. brakowało w nich słowa miłość (zatem czegoś fundamentalnego w poliamorii). „swingersi często tworzą bardzo bliskie więzi z parami, z którymi spotykają się stale (bliskie, trwałe, czasem wieloletnie przyjaźnie połączone często z wspólnym spędzaniem wakacji, rozmaitych wypadach, projektach itp)”. To fragment gdzie o tym piszesz, czy jest tu mowa o miłości? Jest o przyjaźni, ale z naszej wymiany zdań nie wynika byś uważał ją za miłość (to znaczy, że to dobrze zinterpretowałem). Gdybyś użył słów – „kochają” się (w rozumieniu darzą miłością, używasz go jako opis kontaktów seksualnych – tak to odbieram). Twoją wypowiedź zrozumiałbym inaczej. Spotykanie się przez kilka lat i uprawianie seksu, nie świadczy o tym, że się kogoś kocha, podobnie jak wspólne wyjazdy, projekty. Myślę, że oboje znamy ludzi, którzy to robią i nie kochają się. Sprawę załatwiają słowa – miłość, kocham, kochałem. Zatem przed moje oczy trafiły słowa - „swing+przyjaźń+dłuższy okres czasu”. Z całym szacunkiem, ale skąd mam wiedzieć, że to opis miłości? Zabrakło słowa, słów.

„ Mimo tego, ze bezsprzecznie lepiej orientuję się, jakimi uczuciami darzymy bliskie nam osoby, konsekwentnie pisałeś, iż NIE jesteśmy poli.” Niewątpliwie lepiej orientujesz się w swoich uczuciach, zamiarach, motywacjach – tak jak pisałem, opieram się na tym co napisałeś.

W Twojej wypowiedzi po wypowiedzi Ewy i Dawida, znów nie pojawiają się znane Ci przecież słowa: miłość, kochać (w rozumieniu obdarzać miłością). Mowa jest o przyjaźni (która jak wynika z korespondencji nie jest przez Ciebie traktowana jako miłość), bliskości, wspólnym mieszkaniu. Z całym szacunkiem Pawle, ale te i inne wymienione przez Ciebie cechy i zachowania, występują między ludźmi, nawet wtedy, gdy nie ma między nimi miłości. Znów zabrakło słowa. Dlatego też w dalszym ciągu interpretowałem to, na podstawie tego co napisałeś – jako owszem konsensualną niemonogamię, ale nie poliamorię. Ponieważ w poliamorii, warunkiem koniecznym jest miłość, czy otwartość na nią – a tego zabrakło (zabrakło słowa, słów). Opierając się na tym co napisałeś tak a nie inaczej to zinterpretowałem.

Stąd moja wypowiedź:
„Piszę o poliamorii. W Twoich wcześniejszych wypowiedziach i tym jak siebie w nich przedstawiałeś i swoją relację jest większa koncentracja na seksie niż na miłości. Owszem wspominasz (już) o przyjaźniach, uczuciach, jednak nie mogę doczytać się tam, o tym, że kochasz kogoś prócz swojej żony. Czy też, że Twoja żona kocha kogoś oprócz Ciebie. Zatem wpisuje się to ciągle w swing a nie w wielomiłość (poliamorię) - tak to odczytuję (bo tak to przedstawiasz). Tak jak napisałem, to forum poświęcone jest poliamorii (wieloMiłości) - zatem dotyczy ono osób zainteresowanych nie wieloSeksem a wieloMiłością. Jeśli z Twoich wpisów wynikać będzie, że Twoim zainteresowaniem jest wieloMiłość, a nie wieloSeks - nie będę ingerował w Twoje wypowiedzi. Sedno - pisz więcej o miłości i o relacjach w których miłość jest obecna (do więcej niż jednej osoby). Na tym forum, przypadła mi w udziale rola moderatora - wpisuje się w to również to, by dbać o to by wpisy na forum dotyczyły wieloMIłości!”

Po czym pojawia się wreszcie w twojej słowo miłość i jej opis, co skwitowałem, że daje nam to teraz przestrzeń do rozmów. Po drodze jednak uraczyłeś mnie szeregiem epitetów. Ponieważ jestem zainteresowany rozmową, dialogiem – wyciągnąłem do Ciebie rękę - „wyjaśnijmy sobie, przeprośmy się...”

Przeanalizowałem, jeszcze raz to co napisałeś i z całym szacunkiem, nie znajdziesz w moich wypowiedziach przyginania Cię do mojego rozumienia miłości (wiem, że masz inne niż moje). Raczej popatrz na moje wypowiedzi jako na dociekanie - „czy Paweł zjawił się na forum zainteresowany miłością, czy swingiem, seksem grupowym - bo to dominuje jego wypowiedzi?”. Zauważ zmianę w moich wypowiedziach, kiedy doszliśmy do sedna - "Nasza droga do miłości zaczyna się od poznania, fascynacji erotycznej i intelektualnej, a dojrzała miłość, powstała w ogniu trudności, dogłębnej znajomości drugiego człowieka, wspólnego życia i rozwiązywania kłopotów.. cóż.. powstaje z czasem. Czasem bardzo długo. I tak, chcemy wielomiłości, ale żeby w naszym wypadku była ona możliwa droga prowadzi od wielofascynacji, przez wieloseks, wieloprzyjaźń do wielomieszkania i wielowychowywania dzieci." - jest mowa o miłości.

"Tak więc mamy w swoim "resume" zarówno półroczny związek z drugą parą (wspólne mieszkanie i noce, podczas których "my" liczyło czworo osób) ". Skoryguj mnie.. ale skoro koś pisze o związku i wspólnym mieszkaniu, to chyba nieszczególnie podpada pod swing, prawda?
Tak, to ze swingiem nie ma to wiele wspólnego, ale też nie świadczy to jednak o poliamorii? Świadczy o konsnensualnej niemonogamii. Tak jak pisałem wcześniej, wystarczyły tu słowa: miłość, kochaliśmy się (darzyliśmy miłością), zabrakło słów.

„Na koniec, w ciągu ostatnich lat m.in. korespondowałem z wieloma osobami, podobnie jak Wy (Diano, Pawle) siedzącymi na „przysłowiowym płocie” i tu z zachowaniem prywatności moich rozmówców, główną przyczyną było to, że jeden z partnerów chciał otwarcia związku również na miłość (bo w sferze seksualnej były to związki otwarte) a nie zgadzał się na to drugi z partnerów." Wbrew moim słowom sugerujesz, że wiesz lepiej, jak wygląda nasze małżeństwo i jaka panuje w nim dynamika. Mylisz się. Dodatkowo te słowa bardzo mocno kojarzą mi się z wizją faceta, który chce pieprzyć, co popadnie, a jego partnerka, by go nie stracić, godzi się na to i partycypuje. A to już obraźliwe.”
Pawle, zaczynając pisać na forum przedstawiłeś się jako osoba pomiędzy „swingiem a poliamorią”. O ile w sposób bezpruderyjny pisałeś o seksie, o tyle o miłości (warunku koniecznego w poliamorii) do momentu ingerencji – nie padło słowo. Dzisiaj po Twoich wyjaśnieniach, wiem, że opisywałeś miłość, ale Pawle dopiero po Twoich wyjaśnieniach, nie przed, a po. Opis wspólnego mieszkania, nie oznacza poliamorii, a miłość – tak, jak najbardziej. Zabrakło słowa, słów. Z całym szacunkiem, nie mogłem zinterpretować inaczej wypowiedzi, w której wyraziście pada słowo „seks”, a nie pada równie wyraziście słowo „miłość”

„" jeśli szukacie (Diano, Pawle) nowych partnerów seksualnych i nowych doznań związanych z seksem (a tak wynika z tego co napisałeś) Zupełnie nie wynika, po prostu skupiłeś się tylko na części mojej wypowiedzi – to nie jest to miejsce (TO FORUM) – to nie jest miejsce do tego przeznaczone. Tak jak kluby swingerskie nie są miejscem do poszukiwania miłości "zdziwiłbyś się.., a do czerpania przyjemności z uprawiania seksu w większej grupie.”
Słowo „swing” ma swoje znaczenie. W moim rozumieniu jest to rodzaj konsensualnej niemonogamii w sferze seksualnej. Jeśli ten brak wyłączności pojawia się i w sferze miłości, to posługujemy się różnym rozumieniem słowa swinging. To jednak oznaczało by, że swing i poliamoria to to samo, a jak wiemy, tak nie jest (wyszło to i w naszej dyskusji). Ponieważ nie padało w Twoich wcześniejszych wypowiedziach słowo miłość, zinterpretowałem Twoje wypowiedzi jako wypowiedzi osoby nie zainteresowanej miłością, a zainteresowanej seksem, bo ten był cały czas eksponowany.

„Szanuję Waszą potrzebę realizowania się, czy też czerpania doznań z seksu zbiorowego. Jednak nie każdy jest tym zainteresowany (w dodatku bez najważniejszej w poliamorii miłości!) <-- nigdzie nie jest napisane, że bez, to Twoja, krzywdząca z resztą, interpretacja”.
Pawle skoro nie pisałeś o miłości, a eksponowałeś seks grupowy, to z całym szacunkiem – opierając się na tym co napisałeś. Odniosłem się do tego o czym pisałeś wprost – do seksu

itd. itp.

Nie użyłem wielu słów, sformowań jakie przytoczyłeś w swojej odpowiedzi – pominę to - bo rozumiem, że poczułeś się zaatakowany, stąd w sposób przerysowany starasz się to pokazać.

Przechodzi mi przez gardło słowo przepraszam, domyślam się, że i Tobie Pawle, ale wydaje mi się ono tu nie na miejscu. Moim zdaniem sprawa rozbija się o kwestię konstrukcji wypowiedzi i nacisku kładzionego w nich na sprawy seksu i miłości. Stąd proponuję zakończyć sprawę w tym miejscu. Bo obaj błędnie odebraliśmy swoje intencje, źle zrozumieliśmy swoje wypowiedzi – na podstawie słów lub ich braku Smile , ale co ważne wyjaśniliśmy to sobie! Smile Ja dowiedziałem się, że jesteście zainteresowani poliamorią (kochaniem więcej niż jednej osoby w tym samym czasie za wiedzą i zgodą wszystkich tworzących taką relację osób), a Ty mam nadzieję, wiesz już że nie przeszkadza mi to, że realizujecie się również w swingu i że jest dla Was miejsce na tym forum.

Pozdrawiam
Umbriel
PostWysłany: Śro 15:03, 07 Sty 2015    Temat postu:

Bruno, całą sprawa rozbija się o to, że używamy innych terminów na opisanie tych samych zjawisk, bądź też - po prostu inaczej je definiujemy. Używam słów "uczucia, emocje" właśnie po to, by odróżnić nasze relacje od tego, co pojmuję jako "czysty swing" czyli radosne fikołki bez konsekwencji. "Miłość" to termin, w naszym wypadku, niesamowicie szeroki. Przybiera różne, zupełnie czasem do siebie niepodobne, formy. Mam wrażenie czasem, że po prostu czepiasz się słówka.. bo.. tak, zarówno ja nie mam nic przeciwko temu, by Diana obdarzyła kogoś miłością, ani Diana (o ile mi wiadomo, a rozmawiamy NAPRAWDĘ często) nie ma nic przeciwko temu, bym ja bliżej związał się z kimś. Z resztą.. mamy już za sobą takie doświadczenia. To, co przeżyliśmy z Markiem i Martą to była miłość. We czworo. - to chyba odpowiedź na Twoje pierwsze pytanie.
Jeśli chodzi o pytanie drugie. Dlaczego nie nazwać tego po prostu poliamorią? Bo poza tym naprawdę lubimy seks grupowy, dla samej rozkoszy z tym związanej i czasem chcemy zakochać się w osobach, z którymi się kochamy, a czasem zupełnie nie mamy takiej potrzeby. Plus - mam wrażenie, ze inaczej postrzegamy miłość. Skoryguj mnie proszę, jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że dla Ciebie jest to rodzaj mistycznego bytu, który zjawia się i zmienia świat. Dla nas - jest to proces rozpoczęty decyzją. Spotykamy fascynujących nas ludzi, iskrzy, czujemy do nich silną atrakcję i.. tu się zaczyna. Staramy się ich jak najlepiej i najbliżej poznać, zbliżyć, zaprzyjaźnić, włączyć do naszego wspólnego życia i z czasem stworzyć nowe, jeszcze bardziej wspólne i zmienić zauroczenie (bo tak określamy początkową fascynację) w dojrzałą miłość (która jest naszym celem). Dlatego też tak gwałtownie nie oddzielamy poliamorii od swingu. Dla nas relacja swingerska, w której okaże się, iż wiele nas łączy z naszymi partnerami, przy odpowiedniej dozie czasu i zaangażowania w konsekwencji przeradza się w głębszą emocjonalnie relację (dla Twoich potrzeb - miłość).
Mam nadzieję, iż powyższe wyjaśniło co nieco.
Przechodząc do przeprosin. Jak to ujął Dawid - odnoszę wrażenie, że od samego początku przykleiłeś mi w swoim umyśle łatkę i tępisz coś, co uważasz za zagrożenie. Wierz mi, Bruno, ja także byłem modem na niejednym forum.. Naprawdę przesadziłeś. Co było obraźliwego i aroganckiego? Ależ służę wyjaśnieniem. Po pierwsze - zaprzeczałeś moim wprost wyrażonym opisom naszych relacji, bo nie przystawały do Twojej definicji. Mimo tego, ze bezsprzecznie lepiej orientuję się, jakimi uczuciami darzymy bliskie nam osoby, konsekwentnie pisałeś, iż NIE jesteśmy poli, bo tak! Narzucanie komuś swoich definicji spraw tak ulotnych jak emocje i relacje, w mojej opinii, jest aroganckie. Żeby nie być gołosłownym - Zupełnie zignorowałeś moje słowa, które nie pasowały Ci do obrazka "Tak więc mamy w swoim "resume" zarówno półroczny związek z drugą parą (wspólne mieszkanie i noce, podczas których "my" liczyło czworo osób) ". Skoryguj mnie.. ale skoro koś pisze o związku i wspólnym mieszkaniu, to chyba nieszczególnie podpada pod swing, prawda?
Kolejny przejaw arogancji (i w moim odczuciu obrazy) "Na koniec, w ciągu ostatnich lat m.in. korespondowałem z wieloma osobami, podobnie jak Wy (Diano, Pawle) siedzącymi na „przysłowiowym płocie” i tu z zachowaniem prywatności moich rozmówców, główną przyczyną było to, że jeden z partnerów chciał otwarcia związku również na miłość (bo w sferze seksualnej były to związki otwarte) a nie zgadzał się na to drugi z partnerów." Wbrew moim słowom sugerujesz, że wiesz lepiej, jak wygląda nasze małżeństwo i jaka panuje w nim dynamika. Mylisz się. Dodatkowo te słowa bardzo mocno kojarzą mi się z wizją faceta, który chce pieprzyć, co popadnie, a jego partnerka, by go nie stracić, godzi się na to i partycypuje. A to już obraźliwe.
Jedziemy dalej.
Kolejny Twój cytat: " jeśli szukacie (Diano, Pawle) nowych partnerów seksualnych i nowych doznań związanych z seksem (a tak wynika z tego co napisałeś) Zupełnie nie wynika, po prostu skupiłeś się tylko na części mojej wypowiedzi – to nie jest to miejsce (TO FORUM) – to nie jest miejsce do tego przeznaczone. Tak jak kluby swingerskie nie są miejscem do poszukiwania miłości "zdziwiłbyś się.., a do czerpania przyjemności z uprawiania seksu w większej grupie.
Szanuję Waszą potrzebę realizowania się, czy też czerpania doznań z seksu zbiorowego. Jednak nie każdy jest tym zainteresowany (w dodatku bez najważniejszej w poliamorii miłości!) <-- nigdzie nie jest napisane, że bez, to Twoja, krzywdząca z resztą, interpretacja

i dalej po TEJ mojej wypowiedzi: Bruno i Ewo, piszecie o bliskości, wspólnych zainteresowaniach, trosce w stosunku do innych argumentując, że skoro tego nie ma, to uprawiamy swing. Sęk w tym, że jest. O osoby, które określamy mianem przyjaciół dbamy jak o najbliższych członków rodziny.. nie tak dawno temu spędziliśmy trzy dni opiekując się chorą przyjaciółka, której mąż musiał wyjechać w delegację, inną przez pół nocy tuliłem, bo po prostu potrzebowała bliskości.. to SĄ bardzo dla nas ważne osoby. To, że od czasu do czasu lubimy nieskrępowany seks w większym gronie nie oznacza, że nie jesteśmy zdolni do bardziej intymnych i bliskich relacji. To, że taki seks lubimy, nie oznacza, że nie uwielbiamy również czułych, długich wieczorów z naszymi przyjaciółmi. To, że się z nimi kochamy nie oznacza, że nie jeździmy wspólnie na wakacje, nie dzielimy problemami i radościami, nie dbamy o siebie nawzajem i że.. nie brakuje nam siebie gdy nie możemy się spotkać (bądź nie cierpimy, gdy się pokłócimy lub rozstaniemy).
Która chyba powinna rozwiać wszelkie wątpliwości, napisałeś to:
Teraz wypowiem się jako moderator. To forum poświęcone jest poliamorii (wielomiłości) i proszę to uszanować. Cieszę się, że jesteśmy zgodni co do tego, że swing i poliamoria to różne rodzaje konsnensualnej niemonogamii, jeśli jednak forum będzie zmieniało swój charakter z "forum dotyczącego poliamorii", na "forum dotyczące swingu" będę reagował. Proszę również o szczerość z forumowicz(k)ami, ludzie zjawiają się tu NIE W POSZUKIWANIU SEKSU, SWIGU a w poszukiwaniu osób i relacji poliamorycznych (wielomiłosnych)! To nie jest forum do poszukiwań partnerek/partnerów seksualnych! Proszę o tym pamiętać!

Co po raz kolejny sugerowało dość czytelnie, że "Ja wiem tak naprawdę, o co tu jesteście, przebrzydli swingersi i nie pozwolę omotać niewinnych, poliamorycznych owieczek".. - rzecz jasna z dozą humoru. Aczkolwiek.. w wydźwięku wcale nie było wesołe. Po raz kolejny (w nie tylko moim odczuciu) rościłeś sobie prawo do tego, by definiować nasze relacje (wbrew jasnemu i czytelnemu ich opisowi).
A więc arogancki, bo "tylko moja definicja miłości jest słuszna!"
Nietolerancyjny - "Czujecie inaczej, więc to nie forum dla Was!"
Nieprzyjemny - "Definiuję za Was Wasze relacje wbrew Waszym słowom i dodatkowo negatywnie je oceniam!"
Nieuprzejmy - jak wyżej.
Autorytarny - "Jeśli nie podoba Wam się, to won! Aha! I do czasu, ąz pozwolę - stulić gęby!" (to odnośnie wpisu w dzialie poli w sieci. Rozumiem, że można moderować czyjąś wypowiedź.. ale CAŁĄ aktywność na forum, bo mi się nie podoba?... przesada, mój drogi...przesada. Nie tylko przeze mnie zauważona.)
No co? Sam mnie wywołałeś do tablicy...
Bruno
PostWysłany: Nie 22:06, 04 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję Dawidzie za Twój głos i życzenia. Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

Swój odbiór wypowiedzi Pawła zawarłem w poprzednim wpisie, zadałem tam też kilka pytań. Zaczekam na rzeczową odpowiedź Pawła.

Termin poliamoria, mimo swojego kolorytu ma pewne fundamenty, jednym z nich jest "miłość" - nie uczucia, a miłość właśnie. Dopiero w ostatnich wpisach, Paweł o miłości wspomina. Pierwsze wpisy nie wskazywały na to, że zjawił się na forum o poliamorii, zainteresowany poliamorią (wielomiłością) - stąd moja reakcja. Nie znam Pawła osobiście, opieram się na tym co napisał. Na to forum trafiają różne osoby - w tym zainteresowane wyłącznie seksem, a jak wiemy nie temu jest ono poświęcone. Tego typu wpisy były wcześniej usuwane (i będę w tym konsekwentny) - bo nie ma tu na nie miejsca, tym bardziej, że forum jest ogólnodostępne. Jeśli zestawisz razem swing i poliamorię - to łączy je niemonogamiczność w sferze seksu, jeśli zestawisz philianizm z poliamorią to łączy je niemonogamiczność w sferze miłości. Od słowa philia - odnoszącego się do miłości przyjacielskiej (zatem miłości, rodzaju miłości). Z całym szacunkiem, ale seks nie jest miłością, choćby dlatego, że możliwy jest seks bez miłości, jak i miłość bez seksu. Mam nadzieję, że jest już jasne, że swing nie jest poliamorią, bo to terminy opisujące różne zjawiska, różne rodzaje konsensualnej niemonogamii. Jeśli Paweł i Diana zainteresowani są poliamorią, to forum jest dla nich otwarte. Czy przeszkadza mi swing? Bo być może o to może również chodzić. Nie, swing mi nie przeszkadza, znam poliamorystów/poliamorystki, którzy łączą te dwa style - to ich zainteresowania, wybory i nic mi do tego. Jednak te osoby opisują się jako poliamoryczne i są zainteresowane tworzeniem relacji poliamorycznych.

Zaczekam na wyczerpującą odpowiedź Pawła.
Pozdrawiam
Dawidkgd
PostWysłany: Nie 20:20, 04 Sty 2015    Temat postu:

Ufff.. Wesołego nowego roku wszystkim Smile

Niestety muszę się zgodzić z Ubrielem/ami. To co odbieram od Ciebie Bruno to trochę atak na według Ciebie "innowierców". Ja to tak z boku odbieram, bo zamiast przywitania i zachęcenia użytkownika do dyskusji zostaje mu rzucona księga przykazów.

Paweł wielokrotnie pisze o uczuciach, to on przychodząc do forum przestawił się i opisał swoją historię i ma prawo do własnego postrzegania Poliamori własnej drogi do jej odkrycia czy to rozpoczynając od swingu, czy poprzez długie uniwersyteckie debaty o sensie życia.

Jeśli chodzi o zasady forum to nie widzę abym zarówno ja jak i Umbriel je gdzieś złamali, ty również ich nie łamiesz pisząc o Philianizm'ie zamiast o poliamorii bo przecież o tym jest to forum, szkoda czasu na wytyki i utarczki.

Pozdrawiam wszystkich Smile
Bruno
PostWysłany: Pią 16:10, 02 Sty 2015    Temat postu:

"Nasza droga do miłości zaczyna się od poznania, fascynacji erotycznej i intelektualnej, a dojrzała miłość, powstała w ogniu trudności, dogłębnej znajomości drugiego człowieka, wspólnego życia i rozwiązywania kłopotów.. cóż.. powstaje z czasem. Czasem bardzo długo. I tak, chcemy wielomiłości, ale żeby w naszym wypadku była ona możliwa droga prowadzi od wielofascynacji, przez wieloseks, wieloprzyjaźń do wielomieszkania i wielowychowywania dzieci." - myślę, że ten fragment Twojej wypowiedzi, stwarza nam obszar do dyskusji, wymiany poglądów na temat poliamorii i miłości. Zatem tego, czego dotyczy to forum. Odpiszę za kilka dni, proszę o cierpliwość.
Pozdrawiam

------------------- uzupełnienie wpisu 03.01.2015, godz.03.33 (PL)

Znalazłem chwilę, by odpisać.


Cieszę się Pawle, że zacząłeś pisać o miłości.

Miłość jest warunkiem koniecznym do tego by mówić o poliamorii (a tej poświęcone jest to forum). I to nie jest wymysł mój, ale z taką intencją powstał ten termin (poliamoria), i z taką intencją powstało to forum.

Moja rola moderatora, nie polega na tym by mnie lubić, czy nie lubić, a polega na tym, by treści wpisów dotyczyły właśnie wielomiłości (poliamorii). Jeśli byłbym moderatorem na forum dotyczącym np. leśnictwa, czy księgowości, to pilnowałbym tego by wpisy dotyczyły leśnictwa, czy księgowości. Na tym polega m.in. moja rola na tym forum. Mam nadzieję, że teraz jest to jasne.

Dlatego cieszę się, że zacząłeś pisać o miłości (tak jak wspominałem we wcześniejszych wpisach termin „miłość” nie pojawił się w Twoich wypowiedziach wcześniej, przed moją ingerencją). Można to sprawdzić, może coś przeoczyłem?

Jednak przejdźmy do pozytywów.

Proszę, żebyś mnie poprawił, jeśli źle zrozumiałem Twoje wpisy i to co z nich i kontekstu tej wymiany zdań wynika, bo chciałbym wydobyć z nich to sedno ważne w poliamorii i mieć pewność, że dobrze Twoje wypowiedzi rozumiem.

A Twoje wpisy zrozumiałem następująco: z Dianą tworzycie małżeństwo, jesteście parą, która darzy się miłością. Chcecie w swoim życiu poliamorii (zatem możliwości darzenia miłością więcej niż jednej osoby w tym samym czasie za wiedzą i zgodą partnera/prtnerki). Jesteście otwarci na parę, z którą chcecie: przeżyć wzajemną fascynację sobą (intelektualną i erotyczną), uprawiać seks we czworo, zbudować przyjaźń (która w Waszym rozumieniu miłością nie jest a może do niej prowadzić), wreszcie razem zamieszkać (we czworo+dzieci) i wspólnie te dzieci wychowywać. Napisałeś Pawle, że jesteście otwarci na poliamorię. Przez co rozumiem, że ani Diana nie będzie miała nic przeciwko temu, że pokochasz, kogoś innego poza Nią samą, ani Ty, że Diana kogoś oprócz Ciebie obdarzy miłością (nie przyjaźnią, a miłością).

Tu proszę Cię o zrozumienie dla ostatniego pytania, to moim zdaniem bardzo istotne – dla ludzi, którzy zainteresowani są miłością, wielomiłością. 1. Czy mogą liczyć (potencjalnie) na Twoją miłość, albo Diany, czy też Wasze ustalenia zabraniają Wam pokochania kogoś poza Wami samymi?

Jeśli nie macie ograniczeń co do kochania, to nie rozumiem „siedzenia na płocie”, bo wpisujecie się w relacje poliamoryczne. 2. Jeśli kochasz Dianę, ona Ciebie i oboje nie macie nic przeciwko temu, by któreś z Was jeszcze kogoś pokochało – to dlaczego nie nazywać tego poliamorią?


Myślę, że kluczowe są tu właśnie te dwa pytania, czy też raczej odpowiedzi na nie.

Seksowi nie poświęcę w tej wypowiedzi wiele miejsca – bo to Twoja i Diany sprawa, a z punktu widzenia poliamorii drugorzędna. Stąd zamiast o seksie, wolę rozmawiać o sprawie pierwszorzędnej w poliamorii o miłości. Bez seksu poliamoria istnieje (podobnie jak miłość), bez miłości nie jest już poliamorią. Choć pięknie jeśli idą, chadzają razem...

W tym co napisałeś Pawle zarzuciłeś mi m.in.:
to, że jestem niesprawiedliwy,
arogancki,
nietolerancyjny,
nieprzyjemny,
nieuprzejmy,
autorytarny,
pokaż mi proszę te fragmenty moich wypowiedzi, gdzie Twoim zdaniem w taki sposób wobec Ciebie się zachowałem. Jeśli tak jest w istocie, przeproszę Cię. Jeśli są to słowa nieuprawnione, oczekuję przeprosin od Ciebie.

Pozdrawiam
Umbriel
PostWysłany: Pią 14:37, 02 Sty 2015    Temat postu:

Czekaj czekaj.. w sposób trochę niesprawiedliwy próbujesz nam wszczepić swoją koncepcję miłości. To trochę aroganckie. Dzielisz relacje na seksualne i miłosne, gdy w naszym odczuciu te dwie sfery nierozerwalnie się łączą. Sama sfera emocjonalna, dbałość o drugą osobę, połączenie intelektualne to przyjaźń. Przyjaźń plus pożądanie to miłość. I piszę o tym od początku, po prostu zbyt skupiony jesteś na swojej definicji czegoś tak nieokreślonego, jak miłość. Równie dobrze mógłbym napisać, że to, co określasz jako miłość, jest po prostu przyjaźnią i miejsce Twoich rozważań jest na forum o wieloprzyjaźni... Nasza droga do miłości zaczyna się od poznania, fascynacji erotycznej i intelektualnej, a dojrzała miłość, powstała w ogniu trudności, dogłębnej znajomości drugiego człowieka, wspólnego życia i rozwiązywania kłopotów.. cóż.. powstaje z czasem. Czasem bardzo długo. I tak, chcemy wielomiłości, ale żeby w naszym wypadku była ona możliwa droga prowadzi od wielofascynacji, przez wieloseks, wieloprzyjaźń do wielomieszkania i wielowychowywania dzieci. Nie każdy kocha według Twojego schematu.
Bruno
PostWysłany: Pią 13:28, 02 Sty 2015    Temat postu:

Piszę o poliamorii. W Twoich wcześniejszych wypowiedziach i tym jak siebie w nich przedstawiałeś i swoją relację jest większa koncentracja na seksie niż na miłości. Owszem wspominasz (już) o przyjaźniach, uczuciach, jednak nie mogę doczytać się tam, o tym, że kochasz kogoś prócz swojej żony. Czy też, że Twoja żona kocha kogoś oprócz Ciebie. Zatem wpisuje się to ciągle w swing a nie w wielomiłość (poliamorię) - tak to odczytuję (bo tak to przedstawiasz). Tak jak napisałem, to forum poświęcone jest poliamorii (wieloMiłości) - zatem dotyczy ono osób zainteresowanych nie wieloSeksem a wieloMiłością. Jeśli z Twoich wpisów wynikać będzie, że Twoim zainteresowaniem jest wieloMiłość, a nie wieloSeks - nie będę ingerował w Twoje wypowiedzi. Sedno - pisz więcej o miłości i o relacjach w których miłość jest obecna (do więcej niż jednej osoby). Na tym forum, przypadła mi w udziale rola moderatora - wpisuje się w to również to, by dbać o to by wpisy na forum dotyczyły wieloMIłości!
Umbriel
PostWysłany: Pią 11:35, 02 Sty 2015    Temat postu:

Ale o czym mówisz? Przecież dyskusja cały czas dotyczy relacji poliamorycznej.. a że w formie Tobie obcej? Cóż.. nie sądziłem, że jest jedna "prawidłowa" droga (Całkowitym przypadkiem Twoja), której muszę się trzymać, bo inaczej nie mogę swoich relacji nazywać poliamorycznymi. BO NIE! ...szczerze... doradzam jakieś warsztaty z tolerancji. Bo nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale takie autorytarne określanie czym jest cudza relacja (bez większego pojęcia o niej) wbrew czyimś słowom jest.. cóż.. przynajmniej nieuprzejme. To trochę tak, jakbym wmawiał Tobie, że to, że darzysz uczuciami więcej, niż jedną osobę to wcale nieprawda.. po prosu lubisz się puszczać. Niemiłe, nieprawdaż?
Bruno
PostWysłany: Pią 1:26, 02 Sty 2015    Temat postu:

Teraz wypowiem się jako moderator. To forum poświęcone jest poliamorii (wielomiłości) i proszę to uszanować. Cieszę się, że jesteśmy zgodni co do tego, że swing i poliamoria to różne rodzaje konsnensualnej niemonogamii, jeśli jednak forum będzie zmieniało swój charakter z "forum dotyczącego poliamorii", na "forum dotyczące swingu" będę reagował. Proszę również o szczerość z forumowicz(k)ami, ludzie zjawiają się tu NIE W POSZUKIWANIU SEKSU, SWIGU a w poszukiwaniu osób i relacji poliamorycznych (wielomiłosnych)! To nie jest forum do poszukiwań partnerek/partnerów seksualnych! Proszę o tym pamiętać!

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group